Cztery pokoje empatii dla siebie, czyli o co chodzi w integralnym rozwoju i o czym właściwie jest ten blog?

Ania jest 35-letnią singielką. Po kilku latach ciężkiej pracy i oszczędzania wzięła kredyt i kupiła mieszkanie. Miało ono cztery pokoje, było piękne, jasne i przestronne. Ania chodziła po nim z wielką przyjemnością i cieszyła się z dostępnej przestrzeni. Po jakimś czasie przestała zaglądać do dwóch pokoi. Tak po prostu. Odwiedzała je coraz rzadziej i rzadziej. Teraz nawet nie może sobie przypomnieć, kiedy w nich ostatnio była, a wyobrażenie pajęczyn i kurzu budzi w niej strach i obrzydzenie. I wcale nie czuje się dobrze z tym, że mieszka, tylko w dwóch pomieszczeniach. Złości się, bo nie ma gdzie pomieścić swoich ubrań i książek, a przychodzący goście muszą kluczyć pomiędzy kartonami i innymi rzeczami.
Absurdalne, prawda? Nie sądzę, aby ktoś świadomie zrezygnował z posiadanej przestrzeni, na którą bardzo często ciężko pracował. A jednak sami robimy sobie podobne rzeczy. Oczywiście, niedosłownie. Cztery pokoje* to symbole różnych obszarów naszego funkcjonowania. I nie zawsze dbamy o nie w równomierny sposób.
Ostrz swoją piłę!
Zwrócił na to uwagę Steven Covey w swojej książce „7 nawyków skutecznego działania”. Jako siódmy, ostatni z nawyków, pojawia się, moim zdaniem, najważniejszy z nich.  Autor nazwał go ostrzeniem piły. Ostrzenie piły to metafora odnowy swoich narzędzi, z których my sami jesteśmy najważniejszym. To integralny, całościowy rozwój swojej osoby.
Autorowi nie chodziło o nic innego, jak o regularne odwiedzanie swoich czterech życiowych pokoi. Mam tu na myśli równomierny, harmonijny rozwój w czterech wymiarach: fizycznym, umysłowym, społeczno-emocjonalnym i duchowym.
Pewnie już o tym słyszałaś. Sporo mówi się przecież dzisiaj o integralnym, holistycznym rozwoju ucznia. I pewnie myślisz sobie: ale jaki to ma związek z byciem nauczycielem? Według mnie – bardzo ścisły.
Nauczanie to coś więcej niż tylko obowiązek zawodowy. W ten proces nauczyciel wchodzi całą osobą – nie tylko z merytorycznymi kompetencjami i wiedzą, lecz także ze swoimi nawykami, emocjami, granicami, fizycznością – wyglądem i zdrowiem, komunikacją, energią, wartościami, tożsamością, tym, co myśli o życiu, człowieku i świecie. Można by wymieniać jeszcze długo. Nie da się oddzielić roli nauczyciela od życia człowieka, który tym nauczycielem jest.
Dlatego chcę Cię przekonać, jak niezwykle ważny jest integralny rozwój nauczycieli. Traktuję go jak wyraz troski o siebie samą. Akt empatii wobec siebie. Jestem pewna, że wiele wysiłku wkładasz w zapewnienie harmonijnego rozwoju swoich uczniów. Spróbuj znaleźć czas, aby zadbać także o siebie. Zapraszam Cię więc na przechadzkę po czterech pokojach. Spójrz, co jest u Ciebie. Może w którymś z nich już dawno nie byłaś? Sprawdź, czy nie warto zatrzymać się gdzieś na dłużej.
Pokój 1. Fizyczny
Jak łatwo możesz się domyślić, chodzi o troskę o własne ciało. Covey pisze o  zdrowym odżywianiu i ruchu. Ważne są regularne ćwiczenia, ale też odpoczynek. Zastanów się, jak dbasz o siebie w tym obszarze. Czym się odżywiasz? Co ma być pokarmem, który daje Ci siły i energię, tak bardzo potrzebną (choćby po to, aby zarażać dzieci i młodzież entuzjazmem do nauki)? Czy regularnie się badasz? Dla mnie ciało jest też ważnym narzędziem rozpoznawania i komunikowania emocji. Wierzę w to, że ma ono swoją mądrość. Nie potrafi oszukać siebie tak sprawnie, jak robi to umysł. Często nie zdaję sobie sprawy z odczuwanej emocji, bywa (na szczęście już coraz rzadziej), że odcinam się od niej, ale moje ciało już to wie i adekwatnie reaguje, np. ściśniętym żołądkiem w przypadku strachu. A tak całkiem codziennie i przyziemnie, ciało jest dla mnie ważne także dlatego, że lubię po prostu dobrze wyglądać i eksperymentować z fryzurą i ciuchami. Wierzę, że jest to jeden ze sposobów na wyrażenie mnie samej.
Pokój 2. Umysłowy
Czyli nic innego jak głowa i intelektualny rozwój. Sprawdź, ile czasu spędzasz (i nie bójmy się tego powiedzieć – marnujesz!) tygodniowo na oglądaniu telewizji albo scrollowaniu Facebooka. To w żaden sposób nie rozwija Cię intelektualnie. Co w takim razie można zrobić? W rozwoju tej sfery ważne jest poszerzanie horyzontów umysłowych przez nieustanne uczenie się, czytanie dobrych książek, zapisywanie swoich przemyśleń, uczestnictwo w kulturze czy świadome podróżowanie. Jednym słowem, chodzi o rozwijanie umiejętności krytycznego myślenia. Przypomnij sobie o ostatniej dobrej książce, którą przeczytałaś, albo o wystawie, na której byłaś? Może niedawno nauczyłaś się czegoś nowego? Zastanów się, co Cię w nich poruszyło? Co na chwilę zatrzymało Twoje myśli przy sobie? Jeśli nie masz takiej rzeczy – zatroszcz się o nią. Zaplanuj jedną, małą rzecz (serio, ma być maleńka. Spektakularność nie jest najlepszym podejściem w procesie budowania nawyku), jaką zrobisz w tym tygodniu dla swojego intelektu. Co to będzie? Daj znać w komentarzu.
Pokój 3. Duchowy
Rozwój tego wymiaru polega na zbliżeniu się do samego siebie i dotarcie, jak pisze Covey, do centrum kierowania swoim życiem. Warto zainwestować czas, aby zejść głębiej i dotknąć swojego systemu wartości. Tego kim ja właściwie jestem i czego chcę w swoim życiu. Jak to zrobić? Są różne metody. Dla kogoś może to być modlitwa, medytacja. Dla innych słuchanie muzyki, kontakt z przyrodą albo praca nad swoją misją życiową i świadomością wyznawanych wartości. Może być to czas na refleksję i znajdowanie głębszego sensu swoich doświadczeń. Zaryzykuję tezę, że to najważniejszy obszar naszej życiowej aktywności. Wyznacza kierunek pozostałych działań. Dzięki świadomej pracy z tym wymiarem, osiągniesz spójność życia i poczujesz spokój. Daj sobie na to czas.
Pokój 4. Społeczno-emocjonalny
To obszar, w którym emocjonalnie dbasz o siebie i troszczysz się o relacje z innymi. Co właściwie znaczy emocjonalnie zadbać o siebie? Dla mnie to pozostawanie w kontakcie ze swoimi emocjami, czyli zauważanie ich oraz nazywanie. A co najważniejsze, zrezygnowanie z podziału na dobre i złe emocje, a traktowanie wszystkich jako ważnych i potrzebnych (tak, złość i smutek są tak samo potrzebne jak radość).  Zgoda na nie wszystkie. Emocjonalny rozwój to też stawianie granic osobistych. Ten wymiar rozwijamy także w kontakcie z innymi ludźmi. Ważna jest tutaj wrażliwość i otwartość, a także postawa słuchania przed mówieniem i zrozumienia przed chęcią bycia zrozumianym. Covey zwraca także uwagę, aby w relacjach z innymi stosować zasadę wygrana-wygrana. Oznacza to, że  stawiamy raczej na współpracę niż na współzawodnictwo. To podejście, w którym wierzymy że dóbr wystarczy dla wszystkich i istnieją rozwiązania, z których każdy może być zadowolony.
Co zrobisz?
Ciekawa jestem, jak często odwiedzasz swoje cztery pokoje. Jeśli tak, jak Ania z początku tego wpisu gnieździsz się w jednym albo dwóch pokojach i nie korzystaszz całej dostępnej przestrzeni życiowej, może to moment, aby to zmienić? Początek roku szkolnego to dobry czas na rozpoczęcie pracy. Lepszego nie będzie. I wiedz, że będzie to proces. Nie oczekuj od razu spektakularnych efektów. Powiem więcej – nie planuj wielkich rzeczy.  Zrób w tym tygodniu jedną, małą rzeczy dla jednego z obszarów. Najlepiej dla tego, w którym bywasz najrzadziej. Pochwal się co to będzie!
Jeśli regularnie bywasz we wszystkich swoich wymiarach i masz swoje sprawdzone sposoby na integralny rozwój, podziel się nimi w komentarzu. Pozwól skorzystać innym z Twojego doświadczenia. Nie wiesz, jak zadbać o swój całościowy rozwój? Śledź bloga na bieżąco!
Bądźmy w kontakcie. Daj znać jakie refleksje wywołuje w Tobie to, o czym piszę i co planujesz dla swojego rozwoju. Powodzenia w Twoich działaniach!
*Nie jestem autorką tej, jakże zgrabnej, metafory. O czterech pokojach usłyszałam pierwszy raz na warsztatach Magdy Niemczuk-Kobosko.

 

Zdjęcie Thought Catalog on Unsplash

4 komentarze

  1. Magda

    30 sierpnia 2018 at 06:42

    Joasiu, ja także pożyczyłam od kogoś tę metaforę – nie wiem nawet od kogo?. Cieszę się, że zainspirowała Cię do rozpoczęcia bloga. Będę go obserwować, bo mówi o rzeczach ważnych dla każdego nauczyciela. Powodzenia i trzymam kciuki!??

    1. Joanna Gardynik

      1 września 2018 at 11:59

      Dzięki! jeszcze raz za metaforę i za kciuki. Wpadaj często! Zapraszam:)

  2. Gosia

    3 września 2018 at 15:05

    Asiu, trzymam kciuki! Bardzo miło i rozwojowo Cię czytać. Powodzenia!

  3. Bartosz F.

    18 grudnia 2018 at 08:57

    Asiu, fajny blog, super, że go prowadzisz, bo myślę, że jest potrzebny! Nadrabiam właśnie zaległości. Podobały mi się szczególnie wpisy o wolności w tutoringu (pewnie nazwałbym ją, w kontekście Twojej historii, odpowiedzialnością i sprawczością;-) ) oraz o rzeczach, jakich nie należy mówić nauczycielom – świetny temat!
    Metafora z tego wpisu też mi się podoba – rzeczywiście, pamiętam ten tytuł z warsztatów Magdy na Kongresie Tutoringu ale nie byłem i nie wiedziałem, co oznacza:-)
    Moją uwagę w tym wpisie zwróciło zdanie: “Rozwój tego wymiaru [duchowego] polega na zbliżeniu się do samego siebie”. Hm, powiedziałbym za bogatą tradycją chrześcijańską, książkami Frankla i chyba nawet samego Coveya, że wręcz przeciwnie – że to zbliżanie się do Transcendencji, czegoś, co przekracza moje jednostkowe życie. Oczywiście efektem jest tym samym zbliżenie się do siebie, a tym bardziej “centrum kierowania własnym życiem”, jak to ładnie ujęłaś – ale jest to raczej efekt uboczny, a nie cel właściwy. Co sądzisz?:-)

Leave a Reply