Co najlepszego możesz zrobić dla siebie tej wiosny?

Zatrzymać się. Naprawdę.
I tak, wiem, jak banalnie to brzmi. Wszyscy o tym mówią. A niewielu praktykuje. Dlaczego? Bo zatrzymywanie się to nic prostego. Bywa koszmarnie trudne, czasem bolesne.
Unieruchamia, wycisza hałas z otoczenia. I w takiej ciszy da się usłyszeć naprawdę ważne rzeczy. Wyobrażam sobie też, że można bardzo się tego bać.
Wierzę, że pomimo tego, warto próbować. Powoli, we własnym tempie bez przyspieszania i nadużywania siebie.
Zatrzymanie jest bowiem jedyną szansą na spotkanie ze sobą. Zrobienie tego w pośpiechu i zabieganiu, jest praktycznie niemożliwe. Dobre, wzmacniające relacje wymagają przecież czasu i obecności. Nie karmi ich najlepszy multitasking i organizacja. Nie da się tego załatwić przy okazji.
Jak zatem nauczyć się zwalniać? Po prostu próbować. Najlepiej od zaraz, bez czekania na szczególny moment.  Naprawdę.
Pauza to nie jest praktyka, która wymaga wyjazdu z miasta czy tygodniowych rekolekcji w odosobnieniu. Może, a nawet powinna być częścią naszej codzienności. Momentem, w którym robimy przerwę może być chwila świadomego oddechu na spacerze z dzieckiem lub psem, w komunikacji miejskiej, podczas mycia rąk, picia wody.
Na czym polega pauza? To moment oddzielenia się od pędu codzienności, wzięcia oddechu i zadania sobie pytań o to, jak się czujesz, o co Ci chodzi. Spojrzenie z zaciekawieniem na o, co dzieje się w Twoim sercu i umyśle. To też dobry czas na sprawdzenie, co dzieje się w twoim ciele. Czy jest rozluźnione? Czy pojawia się w nim dyskomfort lub napięcie? Tylko tyle.
Drobne kroki, które tworzą przestrzeń na spotkanie ze sobą
Spróbujesz? Może to dobre zadanie na pierwszy tydzień wiosny?

 

Potrzebujesz wsparcia i życzliwego towarzyszenia w rozwoju? Zajrzyj do mojej grupy na Facebooku W KONTAKCIE ZE SOBĄ

Leave a Reply