5 książek, które ostatnio przeczytałam

Nie wiem czy macie podobnie, ale moje czytanie przebiega dość kompulsywnie. Mam więc okresy, w których czytam praktycznie non-stop, a potem często nawet kilkutygodniowe przerwy.
Jak pewnie się już domyślacie, styczeń zdecydowanie był czasem intensywnego czytania. Wykorzystywałam w ten sposób praktycznie każdą wolną chwilę w tym miesiącu
Staram się czytać dobre i ciekawe książki. W ich znajdowaniu pomagają mi zwykle polecenia znajomych. Postanowiłam więc stworzyć swoją listę.
Jeśli szukacie ciekawej lektury na lutowe wieczory, na pewno coś tu znajdziecie.

 

Mariusz Szczygieł,  “Nie ma”
Wrzucam jako pierwszą, bo rzeczywiście była to książka miesiąca. To zbiór opowiadań o stracie. O tym czym jest, co z nami robi i jakie intelektualne wigibasy czynimy, żeby jej uniknąć. Nie skonfrontować się. O tym, że przyjmuje różne kształty. Może być utratą statusu i złudzeń, przemijaniem świetności, zakończeniem relacji, radykalną zmianą dotychczasowego życia, zniszczeniem stworzonego dzieła i w końcu, śmiercią kogoś bliskiego. Straty. Każda indywidualna. Opisana i przeżyta całkiem inaczej. Wszystkie pięknie
i poruszająco.

 

Agnieszka Jucewicz,  “Czując”
To cykl wywiadów z znanymi terapeutami, których autorka pyta o emocje
i uczucia. Temat ważny i bardzo skomplikowany, ale dzięki wybranej formie czyta się naprawdę przyjemnie. Czuję, że ta książka ma pewną niewypowiedzianą tezę. Jeśli miałabym ją sformułować jednym zdaniem, powiedziałabym, że brzmi ona mniej więcej tak: emocje są ważne i dobre. A im bliższy masz z nimi kontakt, dajesz sobie prawo do ich odczuwania i znasz je, tym mniej Tobą rządzą. Niby oczywista sprawa, a jednak ciągle sporo ludzi uważa, że “panowanie” nad uczuciami oznacza udawanie, że ich nie ma. W książce znajdziecie sporo cennych myśli. Na zachętę zostawiam Wam  fragment jednego z wywiadów.
“Jeden z moich nauczycieli powiedział kiedyś, że w wyniku rozwoju mamy się stawać nie tyle lepszymi ludźmi, ile ludźmi bardziej prawdziwymi. Człowiek emocjonalnie dojrzały dopuszcza do siebie całą gamę uczuć: radość, zachwyt, ale też przeżycia trudniejsze: złość, urazę – potrafi je od siebie odróżnić, wytrzymać, nie wszystko musi od razu wyrażać.”

 

Elżbieta Cherezińska,  “Harda” i “Królowa”.
Piszę o tych książkach razem, dlatego, że mogłyby być właściwie jedną książką. To powieść historyczna, której główną bohaterką jest Świętosława, córka Mieszka I, a siostra Bolesława Chrobrego, późniejsza królowa Szwecji i Danii. Nie wiem czy można uczyć się z niej historii (pewnie nie, bo Świętosława budzi sporo wątpliwości wśród historyków), ale czyta się świetnie. Niezła akcja, dobrze budowane napięcie, intrygi. Są też (dość ładne) wątki romansowo – erotyczne. Bardzo przemawia do mnie sposób w jaki Cherezińska konstruuje swoje postaci. Każda z nich ma swoje momenty blasku i mroku. Niosą ze sobą doświadczenia, zranienia, które wpływają na ich decyzje. To po prostu ludzie.

 

Irvin Yalom, “Stając się sobą. Pamiętnik psychiatry”
To zbiór wspomnień jednego z najbardziej znanych terapeutów na świecie. Znajdziecie tu historie z prywatnego życia Irvina Yaloma, ale także będziecie towarzyszyć mu w prowadzonych procesach terapeutycznych. Profesor podsumowuje swoje życie i pokazuje nam kawałki układanki, które stworzyły go jako terapeutę, pisarza i po prostu człowieka. Choć inne książki Yaloma zrobiły na mnie większe wrażenie, to miła i przyjemna opowieść.

 

Dajcie znać czy trafiłyście ostatnio na jakąś książkę godną polecenia!

Leave a Reply