3 rzeczy, których nauczył mnie tutoring

Jestem tutorem od 8 lat. W tym czasie naprawdę sporo dowiedziałam się o tej metodzie. Mimo to, tutoring ciągle mnie zaskakuje. Uruchamia nową refleksję, ujawnia obszary do pracy, ale też pokazuje, gdzie zrobiłam postępy. To jedna z tych rzeczy, za które go uwielbiam.
Dzisiaj chcę podzielić się z Wami trzema rzeczami, których mnie nauczył. Zapraszam do czytania 😊

 

Chcesz dowiedzieć się czym jest tutoring? Przeczytaj mój wpis CO TO JEST TUTORING?

 

To, kim jesteś jest ważniejsze od najlepszych narzędzi
Możesz być doskonale przygotowana. Skończyć odpowiednie szkolenia. Przeczytać wszystkie dostępne na rynku książki dotyczące tutoringu. Mieć w teczce kilkadziesiąt narzędzi na różne okazje i momenty procesu tutoringowego. Wszystko na nic, jeśli nie potrafisz słuchać. Lub jeśli nie jesteś w stanie dostrzec dobrych stron w innych ludziach. Jeżeli zabierasz przestrzeń rozmówcy. Albo jeśli uważasz, że wszystko wiesz najlepiej i upierasz się przy swoich rozwiązaniach.
Proces tutorski nie uda się też wtedy, kiedy nie potrafisz być asertywna. I wtedy, kiedy nie komunikujesz wprost, a manipulujesz lub lawirujesz. Na przykład po to, aby uniknąć nieprzyjemnej sytuacji. Uwierzcie mi, mogłabym tak wymieniać jeszcze bardzo długo.
Chcę Ci przez to powiedzieć, że bycie tutorem nie jest rolą, w którą wskakujesz na godzinę tygodniowo. To spotkanie prawdziwych osób. Nie da się go oddzielić od tego, kim jesteś w „prawdziwym” życiu. Powiem więcej, tutoring może wzmacniać i ujawniać Twoje najlepsze cechy. Ale także wydobywać na światło dzienne te najgorsze.
Dlatego bycie tutorem to nieustanna praca z samą/samym sobą. To uważne obserwowanie swojego zaangażowania i reakcji emocjonalnych. Sprawdzanie własnych umiejętności i wiedzy. Rozwijanie kompetencji miękkich, takich jak aktywne słuchanie, zadawanie pytań, asertywność, komunikacja. Nieustanne uczenie się nowych rzeczy.
Sporo spraw do ogarnięcia, prawda? To, co może dawać nadzieję i motywację, to fakt, że to nie wrodzone cechy czy jakieś niezwykłe talenty. A po prostu umiejętności, które możesz zdobyć i rozwijać. Jeśli to zrobisz, poczujesz różnicę. Nie tylko w tutoringu, ale na wielu innych płaszczyznach Twojego funkcjonowania. Ale to już temat na całkiem inny wpis 😊

 

Własne ambicje lepiej zostaw w domu
Pamiętam doskonale sytuację, w której się tego nauczyłam. Pracowałam wtedy z podopiecznym, którego cel zupełnie mi się nie podobał. W swojej głowie oceniłam, że jest za mało ambitny i wymagający. Bardzo długo próbowałam sugerować mu inne działania (oj, nie jestem z tego dumna). W końcu za radą pewnej mądrej osoby, zdecydowałam się odpuścić i zaakceptować wybór mojego tutee. Okazało się, że to co zrobił, na tamten moment, było wystarczająco dobre.  Idealnie dostosowane do jego warunków i sytuacji życiowej. A on sam był bardzo szczęśliwy z swojego osiągnięcia.
To nie Twoje cele są najważniejsze w tutoringu. Naprawdę. Może wydawać Ci się, że Twój podopieczny nie wymyślił nic odkrywczego. Możesz nawet myśleć sobie, że idzie na łatwiznę. Uwierz mi, twoje ambicje są najmniej istotne w tej sytuacji. To proces Twojego tutee i jego wybory. Twoim zadaniem nie jest ich ocenianie. Możesz za to pomóc mu spojrzeć na cel z różnych perspektyw i zobaczyć wszystkie plusy i minusy, szanse i zagrożenia.

 

Czasem najważniejszy cel tutoringu to po prostu spotkanie
Jest taki temat, który często pojawia się w czasie superwizji, które prowadzę. Bardzo długo był to także mój tutorski obszar do pracy.
Co mam na myśli? To, że czasem w procesie tutoringu pojawiają się sytuacje, w których nie możesz nic zrobić. A nawet nie powinnaś. Kiedy Twój tutee nieszczęśliwie się zakocha. Kiedy coś traci – szansę na realizację marzeń, relację, złudzenia. Czasem to dosłowna strata bliskiej osoby albo zwierzęcia. To może być porażka. Albo sytuacja, kiedy warunki życiowe Twojego podopiecznego nie pozwalają na realizację żadnego rozwojowego zadania, bo jedynym celem jest w tym momencie przetrwanie.
Paradoksalnie, zadanie, które masz do wykonania jest jednym z tych najtrudniejszych. Jest nim po prostu bycie. Spotkanie. Towarzyszenie i pozwolenie podopiecznemu przeżyć smutek, żal, rozczarowanie. Nie zasłaniaj tego działaniem, pośpiesznie rzuconymi „nic się nie stało”, „będzie dobrze”. Spotkaj się z własną bezradnością, ze złością i smutkiem, jakie ze sobą niesie ta sytuacja. I bądź.  Czasem to najważniejsze, co możesz zrobić.
A jakie Twoje doświadczenia w pracy nauczyły Cię najwięcej?

 

Jesteś tutorką i/lub nauczycielką?
Chcesz dowiedzieć się czegoś o tutoringu?
Pracujesz w szkole i chciałabyś się rozwijać?
Potrzebujesz wspierającej grupy?
Dołącz do nowej grupy na Facebooku PROSZĘ PANI – grupa rozwojowa dla nauczycielek
Będziemy rozmawiać tam o tutoringu, stwarzaniu przestrzeni do uczenia się i własnym rozwoju. Zapraszam Cię serdecznie 😊

Leave a Reply